12.08.2011: Radości i smuteczki

Czas nadrobić zaległości, a jest ich naprawdę sporo. Kocięta z miotu „D” za chwilę skończą pół roku, a poprzednie wieści o maluszkach donoszą o wieku 8 tygodni…

Darna, Desna, Dania i Drama opuściły już rodzinny dom. Dziewczynki znalazły nowych właścicieli i czarują ich swoim wdziękiem, a ja bardzo się cieszę, że trafiły do tak fajnych ludzi i są kochane.

Darna (vel Lamia) zamieszkała w Świnoujściu z Panią Moniką oraz Jej rodziną. Cieszyłam się, że nie będzie samotna, gdyż Pani Monika posiada już kilka kotów oraz psa! Ku mojej ogromnej radości, niedawno do Darny dołączyła również Drama. Oj będzie się działo! :)

Dania (vel Lily) również zamieszkała w Świnoujściu. Mieszka z Panią Beatą oraz Jej synami.

Pani Beata z Panią Moniką już się dogadały, a nawet posprzeczały o to, która z kotek jest ładniejsza. Wiem, że pojawiły się jakieś spacerowe plany, więc czekam na zdjęcia z siostrzanych „wypadów” ;-)

Desna wyjechała do oddalonego o 500 km Tomaszowa Bolesławieckiego, gdzie mieszka z Panią Agnieszką, Jej rodziną oraz psami :-)

To są dobre wieści. Serce rośnie, gdy maluszki trafiają do wspaniałych rodzin, w których są szczęśliwe i kochane. Jednak hodowla to również smuteczki i bardzo trudne chwile.

26 maja 2011, odszedł nagle w wieku 8 miesięcy, cudny rudzielec o wspaniałym charakterze – Cadillac. Ta wiadomość zaskoczyła i zasmuciła nas wszystkich. Długo nie mogliśmy do siebie dojść po tej wiadomości. Ledwo otrząsnęliśmy się z jednego nieszczęścia, a dopadło nas kolejne… 19 czerwca odszedł mi na rękach Devon. Prawdopodobnie nie wytrzymało serduszko. Był to dla nas wszystkich ogromny cios… do dziś łzy mi lecą na samo Jego wspomnienie. Rzut oka na zdjęcie i serce mi pęka.

O Cadillacu i Devonie będę z pewnością pamiętała, już zawsze.


27.04.2011: Osiem tygo-D-ni

Maluszki skończyły już osiem tygodni. Rosną jak na drożdżach i z zainteresowaniem eksplorują mieszkanie. Zagroda, która jeszcze tydzień temu chroniła maluchy przed różnymi niebezpieczeństwami, dziś w zasadzie jest już zbędna.

Dania stwierdziła, że u mnie w łóżku jest zdecydowanie lepiej niż w kojcu, więc nocami przeskakuje ogrodzenie i układa się na mojej poduszce. Rankiem szaleje z dorosłymi kotami, wyjada im jedzenie z misek ustawionych w kuchni i korzysta z „dorosłej” toalety. Niestety wrócić do kojca już nie potrafi i trzeba Jej pomagać.

Desna wskakuje natomiast na ogrodzenie, zaczepia się przednimi łapkami, a potem podciąga resztę swojego kociego ciałka i przelatuje na drugą stronę. Kiedy znudzi Jej się bieganie po mieszkaniu, układa się na drapaku, albo w ten sam sposób wraca do rodzeństwa.

Darna to zadziorna kotka, która przyciąga uwagę rozjaśnionym pyszczkiem. Kica jak zajączek, gdy słyszy za sobą człowieka i uwielbia, gdy się ją całuje i mizia po brzuszku. Rozkosznie rozkłada wtedy łapki i można z Nią zrobić niemal wszystko.

Dalen ciągle myli nam się z Danią, głównie ze względu na bardzo podobne umaszczenie. Dwa klasyczne pręgusy, oba ciemne, dopiero na zdjęciach widać różnicę. Chłopiec rozważny i romantyczny, aktualnie bardzo spokojny i przypominający nam, mieszkającego w Szwecji – Cayenne – czyli tak jakby Cezar II.

Devon to najbardziej charakterystyczny i największy kociak z miotu. Biała maska na pyszczku, ogromne łapki, cudne tufki na uszach oraz biały pompon na ogonie. Łamacz niewieścich serc i mój absolutny faworyt. Niedźwiadek z różowym noskiem, który najgłośniej krzyczy, gdy „człowieki” idą do nich z talerzykami pełnymi mięska. :-)

Delhi, Drama i Della zgodnie twierdzą, że nie lubią paparazzi. W związku z czym, unikają obiektywu, uciekają na widok aparatu fotograficznego oraz robią bardzo krzywe minki. Niebieska koalicja jest bardzo konsekwentna w działaniu i niestety, na moje nieszczęście, niezwykle skuteczna.


20.04.2011: C-kotki w nowych domach

Wszystkie kocięta z miotu „C” mieszkają już w nowych domach, z czego bardzo się cieszę. Maluchy bardzo szybko odnalazły się w nowej sytuacji i doskonale sobie radzą.

Chrysler wyprowadził się jako pierwszy, więc już na dobre zadomowił się u swoich ludzi. Carisma podporządkowała sobie psa-rezydenta, rządzi w domu i podobno rozrabia jak na jedyną w miocie dziewuszkę przystało.

Citroen i Chevrolet – łobuzerski duet, zgodnie z moim cichym marzeniem – zamieszkał razem. Wygląda na to, że chłopaki w nowym miejscu, zaprezentowały zupełnie inne charaktery i cechy, które prezentowały w rodzinnym domu. Jak będzie dalej, czas pokaże. Cieszę się jednak, że mieszkają blisko i będę mogła ich od czasu do czasu podglądać :)

Jako ostatni wyprowadzili się Cadillac i Cayenne. Po długiej, męczącej podróży do chłodnej Skandynawii, chłopcy w końcu trafili do zniecierpliwionych właścicielek. Miziasty Cadillac zamieszkał z Bożenką w Göteborgu, a Cayenne z zacięciem do przegryzania kabelków – trafił do Malmö i na dzień dobry, pokazał Danie to, co potrafi najlepiej – czyli przegryzł kabel od ładowarki telefonicznej ;-)

W domu zrobiło się cicho i nieco smutno, ale lada moment na mieszkanie ruszy osiem rozrabiaków z miotu „D” i wszystko wróci do normy ;)


13.04.2011: 2 lata How-Dy-Do

Mój łaciaty niczym krówka – korniszonek How-Dy-Do skończył wczoraj 2 lata. W ciągu tych dwóch lat, dostarczył mi mnóstwo radości i uśmiechu.

Każdego dnia wymyśla coraz to nowsze zabawy. Przyjmuje coraz bardziej intrygujące pozy i codziennie udowadnia jak bardzo mnie kocha.

Co wieczór, gdy układam się do snu, On jako jedyny przychodzi i układa mi się na poduszce koło policzka. Przytulam się więc do Niego i zasypiam. Kiedy się budzę, On nadal jest blisko i budzi mnie cichutkim mruczeniem :-)

Doskonała z Niego „niania” – myje kocięta, ogrzewa je, podgryza czasami, ale maluszki najwyraźniej bardzo Go lubią i strasznie się do Niego garną! :-)

Ewuni, bardzo za tego odmieńca dziękuję :)


19.03.2011: 4 latka

Przyszła na świat 11 marca 2008 roku w hodowli Gosi i Tomka – Togo*PL. Kiedy zobaczyłam Jej zdjęcia, nie byłam pewna, czy to jest właśnie TEN kot.

Na zdjęciach, czarna szylkretka wyglądała bardzo groźnie, mimo młodego wieku. Kiedy zobaczyłam Ją na żywo po raz pierwszy, zakochałam się. Wiedziałam już, że bardzo chcę, żeby ze mną zamieszkała.

Ginger jest moją pierwszą i ukochaną koteczką NFO. Groźnie zerkająca z fotek koteczka, okazała się być przytulaśną dziewczynką, która każdego dnia przychodziła do mnie po porcję głasków. Mruczy mi na dobranoc i na dzień dobry. Jest najstarszym członkiem mojego kociego stada i bez wątpienia, jest prawdziwą Damą.

To właśnie od Niej, wszystko się zaczęło. Wszystkiego dobrego Gingerku z okazji urodzin! :-)


10.03.2011: D-wa tygodnie D-kociąt

Maluszki skończyły dwa tygodnie. Wszystkie mają już otwarte oczęta i nieśmiało zerkają na świat. Nadstawiają brzuszki do całowania, przeciągają się i próbują stawiać pierwsze, bardzo chwiejne kroki. Coraz wyżej unoszą główki i rozglądają się ciekawie, gdy zaglądam do budki i z nimi rozmawiam… to te przyjemne chwile, które bardzo chciałoby się zatrzymać w pamięci.

Niestety, na świat nie zdążył spojrzeć Dubai, który w środę rano, wybrał się w daleką podróż do Krainy Wiecznych Łowów. Maleńki tygrysek, wydawał się być kociakiem silnym i walecznym, ale za nic w świecie nie potrafił ssać maminego cycka. Mimo dokarmiania, pilnowania, żeby dostał swoją porcję maminego pokarmu, Maluszek, który przez kilka dni ładnie przybierał na wadze, nagle po prostu zaczął niknąć w oczach.

Gdy w środę kładliśmy się spać i mówiłam do Niego jak zwykle „dobranoc Okruszku, bądź dzielny”, nie wiedziałam, że mówię do Niego po raz ostatni.

Będę o Tobie pamiętała Tygrysku. O twojej białej końcówce ogona i o tym, jak bardzo się ucieszyłam, gdy pojawiłeś się na świecie. Bardzo mi przykro, że się poddałeś. Mam nadzieję, że spotkałeś się już ze swoim starszym braciszkiem i razem będziecie szaleć za Tęczowym Mostem.

Czuwaj nad swoim rodzeństwem i bądź pewien, że na pewno im o Tobie opowiem…


03.03.2011: D-kocięta mają D-imiona

Kocięta Hanki i Drakuli skończyły tydzień. Liczba maluchów jest spora, matka ma czynne tylko 4 stanowiska z mlekiem, ale z niewielką ludzką pomocą, kociaki ładnie przybierają na wadze. Chociaż początkowo „czarno” to widziałam, maluszki dają się rozróżnić.

Nie byłam gotowa na taką ilość kocich dzieci (jak zwykle!), więc z pomocą w wyborze imion przyszedł atlas geograficzny. Kociaki otrzymały imiona krótkie i w miarę proste :-)

Kotki

  • Drama – NFO g 09 22
  • Della – NFO a 22
  • Darna – NFO n 09 22 (biała prawa część pysia, białe skarpetki)
  • Desna – NFO n 09 23 (białe skarpetki)
  • Dania – NFO f 22

Kocurki

  • Delhi – NFO a 09 22
  • Devon – NFO n 09 23 (biała maska, białe skarpetki)
  • Dubai – NFO n 09 23 (biała tylko końcówka ogona)
  • Dalen – NFO n 22

25.02.2011: D-rakulowe dzieci

Drakula jakoś nie mógł (a może nie chciał?) doczekać się potomstwa, więc kiedy zaczął obsikiwać nam różne przedmioty, obiecałam Mu, że w prezencie z okazji trzecich urodzin, zostanie wykastrowany (nie gniewaj się Ewuś). Kiedy do trzecich urodzin zostały Mu 3 tygodnie, okazało się, że… niespodziewanie i ku zaskoczeniu wszystkich magicznie pokrył Hankę.

Przez prawie trzy tygodnie siedziałam w domu, gdyż wet (niech Go szlag jasny trafi) powiedział, że powinna urodzić w ciągu tygodnia, nie więcej jak cztery kociaki. Hania oczywiście postanowiła urodzić pod moją nieobecność. Poród zaczęła odbierać moja dzielna mama, która wraz z pomocą naszych cudownych sąsiadek – doprowadziła maluchy do porządku i zadbała, żeby wszystko było jak trzeba.

Kobietki – bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję za pomoc i szczegółowe opisanie kociaków! Spisałyście się na medal.

Gdy wróciłam do domu, na świecie było już 5 kociąt (przyszły na świat w ciągu 40 minut), chwilę później urodził się 6 maluch. Po dwóch godzinach przerwy, urodziły się… kolejne 2 kociaki. Gdy już byłam przekonana, że to koniec, kocica dorodziła ostatnie… 9 kocię. I pomyśleć, że kilka dni wcześniej prosiłam, by ominęła mnie „reguła dziewiątek”.

Tym razem czarno to widzę, gdyż większość kociąt właśnie czarna jest. Kocięta są silne, zdrowe, a mama czuje się bardzo dobrze. Wagi urodzeniowe kociąt wahały się od 95 – 105 g. Prawdopodobnie mamy 5 koteczek i 4 kocurki.


23.02.2011: 3 latka Drakuli

Z okazji 3 urodzin, mojemu najwspanialszemu, jedynemu w swoim rodzaju, najbardziej miziastemu futrzastemu zazdrośnikowi Drakuli życzę wszystkiego najcudowniejszego! Żebyś zawsze tak chętnie spędzał czas na moich kolanach, mruczał mi do ucha niekończące się kołysanki i już nigdy więcej nie gubił futerka na ogonie.

Żyj 100 lat mój klasyczny Królewiczu!


Ewuniu, kolejny już raz, bardzo Ci za tego przystojniaka DZIĘKUJĘ :-)


21.02.2011: 2 lata A-kotków

Kocięta z miotu „A” kończą dzisiaj 2 lata. Wszystkie znalazły wspaniałe domki i każdego dnia, przynoszą swoim właścicielom dużo radości. Koteczkom życzymy zawsze pełnej miseczki, wiecznie wygłaskanego futerka, jak najmniejszej ilości kołtunów, dużo zdrówka i wszystkiego co najlepsze! Właścicielom dziękujemy za to, że są i pokochali nasze A-maluszki całym sercem.

Specjalne życzenia urodzinowe dla Astralka, naszego ślicznego niebieskiego Księcia Bambisi, który u moich rodziców ma „dożywocie” :-) dziękuję Ci, że jesteś mój koci przyjacielu i chwytasz za serduszka tak wielu ludzi. Dzięki Tobie wiem, że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć, do samego końca. Niech Ci zawsze słonko świeci, tak jak dzisiaj!