07.05.2012: Della na wystawie w Szczecinie

Poprzedni weekend spędziłam na wystawie w Szczecinie. Pojechałam na nią z kotką błyskotką czyli po prostu z Dellą Formellot*PL. Biorąc pod uwagę to, że młoda w domu nie pozwala się potrzymać w pozycji wystawowej przez dłużej niż dziesięć sekund, uprawiałam czarnowidztwo przez całą drogę do Szczecina. Byłam przekonana, że nie da się pokazać i wrócę do domu pocięta jak szynka. Nic z tych rzeczy.

Młoda dzielnie zniosła kontrolę weterynaryjną i polubiła hamak, który zamontowałam Jej w klatce. Mizdrzyła się do każdego, kto tylko do Niej zagadał, chociaż była wyraźnie oszołomiona tym, co się dookoła dzieje. Pierwszego dnia, trafiliśmy do beznadziejnego sędziego, który w czasie oceny nie powiedział ani jednego słowa. Kotka grzecznie położyła się na stoliku i tuliła się do ręki, która wypisywała kartę oceny. W porównaniu do Best In Variety, startowały z Nią dwa inne koty Lars Karodok*PL oraz Migotka Dwa Susy*PL. Pomijając to, że sędzia nie odróżniał kotki od kocura, w porównaniu powiedział, że wybiera Migotkę, gdyż ma ładniejszą głowę. Nie byłam zaskoczona wynikiem, gdyż jest to absolutnie fajna kotka, która zasługiwała na tytuł BIV bez dwóch zdań (tego samego dnia otrzymała również tytuł Best Opposite Sex).

W niedzielę okazało się, że pociąg, którym miałam jechać nie kursuje. Popłakałam się z nerwów na dworcu, ale ostatecznie pojechałam busem. Trzymałam transporter na kolanach i modliłam się, żeby mi kotka w czasie podróży nie wywinęła żadnego numeru, gdyż na tak ograniczonej przestrzeni, ciężko byłoby cokolwiek przy niej zrobić. Szczęśliwie dotarłyśmy do celu bez większych problemów.

Tym razem nie było porównania do BIV, gdyż kocurek był nieobecny. Nominację do Best In Show otrzymała kolejny raz Migotka. Niedzielna ocena Delli była o niebo lepsza od sobotniej. Marek Chadaj elegancko opowiedział mi o wszystkich mocnych i słabych stronach kotki. Zauważył, że młoda aktualnie wymienia futro oraz, że jest harmonijnie zbudowana. Podobała się, ale jest młoda i potrzebuje czasu, żeby się ładnie rozwinąć. Liczę, że jeszcze kiedyś zabłyśnie na wystawie :-)

Pogoda była absolutnie boska, jak co roku, a weekend upłynął w przesympatycznej atmosferze. Norwegów co prawda nie było zbyt wiele, ale mogłam sobie pooglądać koty innych ras, równie piękne i intrygujące. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali i którzy sprawili, że wróciłam do domu z pozytywną energią i naładowanymi bateriami :)


13.04.2012: Wystawa w Szczecinie

Formalności mamy już za sobą, więc możemy zacząć przygotowania do szczecińskiej wystawy. Bałam się, że nie zdążę, ale jednak się udało. W związku z tym, iż rok temu nie byłam na ani jednej wystawie (tzn. byłam na jednej, ale nie ze swoim kotem), zamierzam to nadrobić.

Zdecydowałam, że pokażę kotkę błyskotkę (Dellę Formellot*PL), chociaż już wiem, że to prawdziwe wyzwanie. Będzie nas można oglądać 28 i 29 kwietnia w Szczecinie, na wystawie, która odbędzie się w Hali Międzynarodowych Targów Szczecińskich.


07.04.2012: Seminarium FPL

Pod koniec lutego, odbyło się czwarte z kolei Seminarium FPL. Tym razem w Łodzi, w przepięknych wnętrzach NoBo Hotelu. Byłam, brałam udział, robiłam notatki, a teraz czas na relację.

Po dotarciu na miejsce, zachwycona oryginalnymi dodatkami, kolorami, fakturami, zajęłam miejsce i cierpliwie czekałam na znajome twarze. Było ich zaledwie kilka, ale za to jakie przyjazne!

Pierwszy wykład był tak wspaniale przygotowany, że człowiek tylko nabrał ochoty na to, co jeszcze może się wydarzyć. Daria Łukasik, przeprowadziła cudne porównanie kotów rasy Ragdoll, Święta Birma oraz Neva Masquerade. Całość wyjaśniona i zaprezentowana tak, że nawet najbardziej oporny egzemplarz, z pewnością zrozumiał o co chodzi.

Wykład o wywozie kotów poza Polskę oraz obowiązujących przepisach był bardzo przydatny. Okazało się, że zmianie uległo kilka przepisów – nie są konieczne np. testy miareczkowania przeciwciał wścieklizny w przypadku takich krajów jak Anglia, Irlandia oraz Szwecja. W związku z czym, kot może dużo wcześniej opuścić hodowlę macierzystą. Niektóre przepisy są tak absurdalne, że w życiu bym się nie zgodziła na wyjazd kota do takiego kraju. Wiele przepisów zależy również od ilości przewożonych kotów.

Wykład o niezgodności grup krwi u kotów, na pewno przydał się hodowcom ras, u których grupy krwi mają znaczenie, ze względu na częstotliwość występowania grup A i B w populacji.

Zainteresowana byłam głównie wykładami o harmonogramie szczepień. Oprócz wiedzy i doświadczeń (reakcja alergiczna po podaniu szczepionki), które już posiadałam, dowiedziałam się, że np. szczepionka przeciwko chlamydiozie, daje odporność na zaledwie cztery miesiące. Czy to znaczy, że nie warto kotów szczepić przeciwko chlamydiozie? Niekoniecznie.

Socjalizacja kociąt – temat bardzo istotny z punktu widzenia hodowcy. Było o rozwoju kociąt w okresie pre i neonatalnym oraz o tym, jak bardzo ważny w życiu kociąt jest “handling” – czyli to, co wielu hodowców robi od pierwszych dni życia kociaków – wczesne branie ich do rąk. Wystarczy pięć minut dziennie do 7 tygodnia życia, aby wzmocnić więzi między kociakami, a ludźmi. Przyspiesza to rozwój fizyczny oraz rozwój systemu nerwowego, a także następuje redukcja prawdopodobieństwa występowania lęków oraz fobii.

Najbardziej rozczarowana byłam wykładem o rozrodzie kotów. Nie, żeby nie był interesujący bo oczywiście bardzo mi się podobał, ale liczyłam na nieco więcej nowych informacji. Byłam ciekawa, czy zostanie poruszony temat kuracji hormonalnej – był, ale niestety potraktowany po macoszemu. Może innym razem będzie więcej i szerzej :-)

Była oczywiście standardowa przerwa kawowa, w czasie której można było przedyskutować omawiane tematy przy ciastku i kawie oraz przerwa obiadowa z przepyszną zupą gulaszową!

Dziękuję wszystkim, którzy dotrzymali mi towarzystwa na seminarium, a także organizatorom oraz wykładowcom, którzy włożyli w organizację szkolenia wiele serca i wysiłku. Jak zawsze było wspaniale i z niecierpliwością czekam na kolejne.


28.02.2012: Powroty i rozstania

Czasem tak się dzieje, że kocięta do nas wracają. Z różnych względów, w różnych okolicznościach. Zwykle towarzyszą temu spore emocje. Jest żal, że komuś nie wyszło życie z kotem. Jest radość, gdyż znów możemy obcować ze stworzeniem, z którym tak trudno było nam się rozstać.

Chłopcy z miotu „C” – Chevrolet i Citroen dostali drugą szansę.

Citroen zamieszkał w Kędzierzynie-Koźlu z Ewą, Markiem oraz Pikselem i Kają. Wygląda na to, że podoba Mu się wychodzenie na balkon (choć czasem zapomina o zabraniu ogona) oraz spanie w koszyczku oraz standardowo – zwisanie z miejsc różnorakich. Na zdjęciu poniżej dumny kot z dumnym właścicielem, albo może odwrotnie? No, w każdym razie, obaj wyglądają na zadowolonych. Tylko co na to Ewa? :-)

Chevrolet zamieszkał w Lublinie z Alicją oraz kotką norweską Oksą. Obie Panienki są przesympatyczne, więc mam nadzieję, że mój rudy, gadający łobuziak, szybko się tam zadomowi i będzie wiódł szczęśliwy żywot.


28.02.2012: Urodzinowo

Luty obfituje w „kocie okazje” do świętowania.

21 lutego – kocięta z miotu „A” obchodziły swoje 3 urodziny. Wciąż nie mogę się nadziwić, że tak szybko zleciał ten czas. W tym miejscu szczególnie dziękuję Olivii i Łukaszowi za to, że co roku z okazji urodzin kociaków, dostarczają mi absolutnie radosne zdjęcia :-)

23 lutego – swoje 4 urodziny obchodził mój cudowny kocur Drakula Chaton Roux*PL. Jak zwykle dziękuję Ewuni za to, że mi zaufała. Nie wyobrażam sobie życia bez tego misiowatego cudaka i kocham Go z całego serducha :-)

24 lutego – to z kolei 1 urodziny kociąt z miotu „D”. Delhi i Della zostały sowicie obsypane podarunkami przez moją mamę. Wspominałam kocurki, które nie doczekały tego dnia. Radość i smutek.

Wszystkim urodzinowym kotkom z całego serducha życzę zawsze pełnej miseczki, wielu rąk do głaskania, cudowności, dużo spokojnego snu i przede wszystkim zdrowia oraz bezgranicznej miłości :)


15.02.2012: Zdjęcia kociaków z nowych domów

Od dwóch miesięcy mamy Nowy Rok, więc wypadałoby podzielić się kilkoma informacjami. Święta Bożego Narodzenia zwykle obfitują w maile, okraszone zdjęciami kotów z nowych domów. Nie ukrywam, że bardzo mnie ta tradycja cieszy :-)

Na początek Desna, która mieszka w Tomaszowie Bolesławieckim. Sądząc po zdjęciach, ocieplił jej się kolor futra, ale pręgowanie nadal widać doskonale. Bardzo jestem ciekawa, jak dalej będzie się rozwijała :)


Dalen zamieszkał w Zielonej Górze z Mariuszem i Jego rodziną. Mariusz od początku obawiał się, że kociak zajmie Jego miejsce i podobno wcale się nie pomylił. Co prawda, żeby otrzymać zdjęcia, musiałam zagrozić odebraniem kota, ale w końcu się udało ;-)



Informacje na temat Darny i Dramy mam na bieżąco. Niestety zdjęcia tylko w telefonie i nie za bardzo nadają się do publikacji, ze względu na jakość. W każdym razie, dziewczyny mają się świetnie i rosną pięknie :-)

Otrzymałam również zdjęcia z krainy Smoka Wawelskiego, w której mieszka Aqua Blue. Dziewczyna obecnie ma towarzyszkę w postaci kotki rasy maine coon.




Astral wraz z How Dy-Do mieszka u mojego brata. Chłopcy od września są na diecie odchudzającej, która przynosi widoczne rezultaty. Po ostatniej wizycie u brata, wyszłam zachwycona i oczywiście musiałam zrobić kilka zdjęć :-)





24.12.2011: Radosnych Świąt


02.10.2011: 7 miesięcy

Dalen, Della i Delhi w dalszym ciągu rozrabiają w trójkę. Pochłaniają ogromne ilości świeżej wołowinki oraz dorsza pacyficznego. Umilają czas moim rodzicom i podbijają kolejne serca :-)

Dalen to mój zdecydowany ulubieniec. Oczko w głowie, kotek pięknotek. Wymarzony czarny pręgus o pięknym futrze i bosko miziastym charakterze. Wiedzie żywot szczęśliwego kastrata i ma nadzieję na wspaniały domek, w którym będzie mógł to swoje cudne życie kontynuować, aż do późnej starości. W związku z tym, że mamy na oku nowych właścicieli, Dalen nam się nieco wyciszył, jakby przeczuwał zmiany. My wiemy tylko, że mogą to być zmiany wyłącznie na lepsze :)

Delhi zmężniał nareszcie i coraz bardziej przypomina prawdziwego kociaka. Niestety z racji tego, że górne kiełki wyrosły trochę jakby „do środka”, nie domyka Mu się pyszczek. Wiecznie otwarta mordka powoduje, że maluch sprawia wrażenie głupiego koteczka, a tak naprawdę jest bardzo mądrym i absolutnie cudnym stworzeniem. Wykochany, wypieszczony. Początkowo, ze względu na swój wygląd, nazywany był Szczurkiem. Kiedy podrósł i zaczął pięknieć, stał się Szariczkiem. Kociak mały ciałkiem, ale wielki sercem i charakterem.

Della zwana Kotką Błyskotką jest największą łobuziarą z całej trójki. Wysypuje z miseczki suchą karmę, a później chrupkami gra w hokeja po całym mieszkaniu. Miski wywędrowały z kuchni do łazienki, ale to nie przeszkadza młodej w uprawianiu ulubionego sportu. Przytulanki i pieszczoty jak najbardziej, ale tylko wtedy, gdy sama ma na to ochotę. Potrafi się godzinami tulić i mruczeć, ale nie ma mowy o jakimkolwiek przymusie. Widocznie taki już urok niebieskich kotek Formellotek ;-)


15.09.2011: 100 lat C-kotkom

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj, a to już rok. Nie mogłam doczekać się maluszków, a kiedy przyszły na świat, zastanawiałam się, jak ja rozróżnię te rudzielce. Mój pierwszy pręgowany miot. Pierwsza szylkretka, pierwszy czarny klasyk. Miot zdecydowanie inny od pierwszego, ale równie piękny :-)

Carisma cieszy swoim wdziękiem pewną sympatyczną Panią i chociaż jest wielką indywidualistką, jest przez nową właścicielkę bardzo kochana.

Cezar mieszka z najbardziej szaloną i rozrywkową kobietą jaką znam. Zdecydowanie pasują do siebie charakterkami. Mam nadzieję, że Dana za jakiś czas podeśle mi jakieś super zdjęcia swojego synka ;-)

Citroen i Chevrolet początkowo mieszkali w Świnoujściu, ale od niedawna funkcjonują w Poznaniu. Chłopcy nie zmienili właściciela, natomiast przybyła im piękna właścicielka Asia oraz Jej dwa koty. Cieszę się bo moje futerka są pod doskonałą opieką ludzi o bardzo wielkich sercach.

C-koteczkom życzę dużo miłości, zawsze pełnej miseczki, pięknego, bezkołtunowego futerka oraz cudownego życia :-)

I tylko żal ogromny, że Cadillac tego święta nie doczekał. Pamiętam o Tobie Iskierko i wiem, że wróciłeś do nas w innym kocim istnieniu – Delhi, bardzo mi Ciebie przypomina.


12.08.2011: Radości i smuteczki

Czas nadrobić zaległości, a jest ich naprawdę sporo. Kocięta z miotu „D” za chwilę skończą pół roku, a poprzednie wieści o maluszkach donoszą o wieku 8 tygodni…

Darna, Desna, Dania i Drama opuściły już rodzinny dom. Dziewczynki znalazły nowych właścicieli i czarują ich swoim wdziękiem, a ja bardzo się cieszę, że trafiły do tak fajnych ludzi i są kochane.

Darna (vel Lamia) zamieszkała w Świnoujściu z Panią Moniką oraz Jej rodziną. Cieszyłam się, że nie będzie samotna, gdyż Pani Monika posiada już kilka kotów oraz psa! Ku mojej ogromnej radości, niedawno do Darny dołączyła również Drama. Oj będzie się działo! :)

Dania (vel Lily) również zamieszkała w Świnoujściu. Mieszka z Panią Beatą oraz Jej synami.

Pani Beata z Panią Moniką już się dogadały, a nawet posprzeczały o to, która z kotek jest ładniejsza. Wiem, że pojawiły się jakieś spacerowe plany, więc czekam na zdjęcia z siostrzanych „wypadów” ;-)

Desna wyjechała do oddalonego o 500 km Tomaszowa Bolesławieckiego, gdzie mieszka z Panią Agnieszką, Jej rodziną oraz psami :-)

To są dobre wieści. Serce rośnie, gdy maluszki trafiają do wspaniałych rodzin, w których są szczęśliwe i kochane. Jednak hodowla to również smuteczki i bardzo trudne chwile.

26 maja 2011, odszedł nagle w wieku 8 miesięcy, cudny rudzielec o wspaniałym charakterze – Cadillac. Ta wiadomość zaskoczyła i zasmuciła nas wszystkich. Długo nie mogliśmy do siebie dojść po tej wiadomości. Ledwo otrząsnęliśmy się z jednego nieszczęścia, a dopadło nas kolejne… 19 czerwca odszedł mi na rękach Devon. Prawdopodobnie nie wytrzymało serduszko. Był to dla nas wszystkich ogromny cios… do dziś łzy mi lecą na samo Jego wspomnienie. Rzut oka na zdjęcie i serce mi pęka.

O Cadillacu i Devonie będę z pewnością pamiętała, już zawsze.