24.12.2011: Radosnych Świąt


02.10.2011: 7 miesięcy

Dalen, Della i Delhi w dalszym ciągu rozrabiają w trójkę. Pochłaniają ogromne ilości świeżej wołowinki oraz dorsza pacyficznego. Umilają czas moim rodzicom i podbijają kolejne serca :-)

Dalen to mój zdecydowany ulubieniec. Oczko w głowie, kotek pięknotek. Wymarzony czarny pręgus o pięknym futrze i bosko miziastym charakterze. Wiedzie żywot szczęśliwego kastrata i ma nadzieję na wspaniały domek, w którym będzie mógł to swoje cudne życie kontynuować, aż do późnej starości. W związku z tym, że mamy na oku nowych właścicieli, Dalen nam się nieco wyciszył, jakby przeczuwał zmiany. My wiemy tylko, że mogą to być zmiany wyłącznie na lepsze :)

Delhi zmężniał nareszcie i coraz bardziej przypomina prawdziwego kociaka. Niestety z racji tego, że górne kiełki wyrosły trochę jakby “do środka”, nie domyka Mu się pyszczek. Wiecznie otwarta mordka powoduje, że maluch sprawia wrażenie głupiego koteczka, a tak naprawdę jest bardzo mądrym i absolutnie cudnym stworzeniem. Wykochany, wypieszczony. Początkowo, ze względu na swój wygląd, nazywany był Szczurkiem. Kiedy podrósł i zaczął pięknieć, stał się Szariczkiem. Kociak mały ciałkiem, ale wielki sercem i charakterem.

Della zwana Kotką Błyskotką jest największą łobuziarą z całej trójki. Wysypuje z miseczki suchą karmę, a później chrupkami gra w hokeja po całym mieszkaniu. Miski wywędrowały z kuchni do łazienki, ale to nie przeszkadza młodej w uprawianiu ulubionego sportu. Przytulanki i pieszczoty jak najbardziej, ale tylko wtedy, gdy sama ma na to ochotę. Potrafi się godzinami tulić i mruczeć, ale nie ma mowy o jakimkolwiek przymusie. Widocznie taki już urok niebieskich kotek Formellotek ;-)


15.09.2011: 100 lat C-kotkom

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj, a to już rok. Nie mogłam doczekać się maluszków, a kiedy przyszły na świat, zastanawiałam się, jak ja rozróżnię te rudzielce. Mój pierwszy pręgowany miot. Pierwsza szylkretka, pierwszy czarny klasyk. Miot zdecydowanie inny od pierwszego, ale równie piękny :-)

Carisma cieszy swoim wdziękiem pewną sympatyczną Panią i chociaż jest wielką indywidualistką, jest przez nową właścicielkę bardzo kochana.

Cezar mieszka z najbardziej szaloną i rozrywkową kobietą jaką znam. Zdecydowanie pasują do siebie charakterkami. Mam nadzieję, że Dana za jakiś czas podeśle mi jakieś super zdjęcia swojego synka ;-)

Citroen i Chevrolet początkowo mieszkali w Świnoujściu, ale od niedawna funkcjonują w Poznaniu. Chłopcy nie zmienili właściciela, natomiast przybyła im piękna właścicielka Asia oraz Jej dwa koty. Cieszę się bo moje futerka są pod doskonałą opieką ludzi o bardzo wielkich sercach.

C-koteczkom życzę dużo miłości, zawsze pełnej miseczki, pięknego, bezkołtunowego futerka oraz cudownego życia :-)

I tylko żal ogromny, że Cadillac tego święta nie doczekał. Pamiętam o Tobie Iskierko i wiem, że wróciłeś do nas w innym kocim istnieniu – Delhi, bardzo mi Ciebie przypomina.


12.08.2011: Radości i smuteczki

Czas nadrobić zaległości, a jest ich naprawdę sporo. Kocięta z miotu “D” za chwilę skończą pół roku, a poprzednie wieści o maluszkach donoszą o wieku 8 tygodni…

Darna, Desna, Dania i Drama opuściły już rodzinny dom. Dziewczynki znalazły nowych właścicieli i czarują ich swoim wdziękiem, a ja bardzo się cieszę, że trafiły do tak fajnych ludzi i są kochane.

Darna (vel Lamia) zamieszkała w Świnoujściu z Panią Moniką oraz Jej rodziną. Cieszyłam się, że nie będzie samotna, gdyż Pani Monika posiada już kilka kotów oraz psa! Ku mojej ogromnej radości, niedawno do Darny dołączyła również Drama. Oj będzie się działo! :)

Dania (vel Lily) również zamieszkała w Świnoujściu. Mieszka z Panią Beatą oraz Jej synami.

Pani Beata z Panią Moniką już się dogadały, a nawet posprzeczały o to, która z kotek jest ładniejsza. Wiem, że pojawiły się jakieś spacerowe plany, więc czekam na zdjęcia z siostrzanych “wypadów” ;-)

Desna wyjechała do oddalonego o 500 km Tomaszowa Bolesławieckiego, gdzie mieszka z Panią Agnieszką, Jej rodziną oraz psami :-)

To są dobre wieści. Serce rośnie, gdy maluszki trafiają do wspaniałych rodzin, w których są szczęśliwe i kochane. Jednak hodowla to również smuteczki i bardzo trudne chwile.

26 maja 2011, odszedł nagle w wieku 8 miesięcy, cudny rudzielec o wspaniałym charakterze – Cadillac. Ta wiadomość zaskoczyła i zasmuciła nas wszystkich. Długo nie mogliśmy do siebie dojść po tej wiadomości. Ledwo otrząsnęliśmy się z jednego nieszczęścia, a dopadło nas kolejne… 19 czerwca odszedł mi na rękach Devon. Prawdopodobnie nie wytrzymało serduszko. Był to dla nas wszystkich ogromny cios… do dziś łzy mi lecą na samo Jego wspomnienie. Rzut oka na zdjęcie i serce mi pęka.

O Cadillacu i Devonie będę z pewnością pamiętała, już zawsze.


27.04.2011: Osiem tygo-D-ni

Maluszki skończyły już osiem tygodni. Rosną jak na drożdżach i z zainteresowaniem eksplorują mieszkanie. Zagroda, która jeszcze tydzień temu chroniła maluchy przed różnymi niebezpieczeństwami, dziś w zasadzie jest już zbędna.

Dania stwierdziła, że u mnie w łóżku jest zdecydowanie lepiej niż w kojcu, więc nocami przeskakuje ogrodzenie i układa się na mojej poduszce. Rankiem szaleje z dorosłymi kotami, wyjada im jedzenie z misek ustawionych w kuchni i korzysta z “dorosłej” toalety. Niestety wrócić do kojca już nie potrafi i trzeba Jej pomagać.

Desna wskakuje natomiast na ogrodzenie, zaczepia się przednimi łapkami, a potem podciąga resztę swojego kociego ciałka i przelatuje na drugą stronę. Kiedy znudzi Jej się bieganie po mieszkaniu, układa się na drapaku, albo w ten sam sposób wraca do rodzeństwa.

Darna to zadziorna kotka, która przyciąga uwagę rozjaśnionym pyszczkiem. Kica jak zajączek, gdy słyszy za sobą człowieka i uwielbia, gdy się ją całuje i mizia po brzuszku. Rozkosznie rozkłada wtedy łapki i można z Nią zrobić niemal wszystko.

Dalen ciągle myli nam się z Danią, głównie ze względu na bardzo podobne umaszczenie. Dwa klasyczne pręgusy, oba ciemne, dopiero na zdjęciach widać różnicę. Chłopiec rozważny i romantyczny, aktualnie bardzo spokojny i przypominający nam, mieszkającego w Szwecji – Cayenne – czyli tak jakby Cezar II.

Devon to najbardziej charakterystyczny i największy kociak z miotu. Biała maska na pyszczku, ogromne łapki, cudne tufki na uszach oraz biały pompon na ogonie. Łamacz niewieścich serc i mój absolutny faworyt. Niedźwiadek z różowym noskiem, który najgłośniej krzyczy, gdy “człowieki” idą do nich z talerzykami pełnymi mięska. :-)

Delhi, Drama i Della zgodnie twierdzą, że nie lubią paparazzi. W związku z czym, unikają obiektywu, uciekają na widok aparatu fotograficznego oraz robią bardzo krzywe minki. Niebieska koalicja jest bardzo konsekwentna w działaniu i niestety, na moje nieszczęście, niezwykle skuteczna.